#COVER STORY #Raporty #Smart City

Smart city nie umarło. Dojrzało

Grafika ilustrująca temat Smart City

Kilkanaście lat temu miasta przyszłości wyglądały w prezentacjach niemal identycznie. Szklane przystanki z ekranami dotykowymi, autonomiczne autobusy, tysiące sensorów, inteligentne latarnie, aplikacje do wszystkiego i wszechobecna technologia, która miała rozwiązać większość problemów współczesnych aglomeracji. Dziś miasta projektuje się już nie wokół technologii, ale wokół odporności. Konkurują one między sobą jakością życia mieszkańców. Czy to znaczy, że technologii już nie ma? Wręcz przeciwnie.

Smart city stało się jednym z najmodniejszych pojęć w urbanistyce, administracji i technologii. Było obietnicą miasta bardziej efektywnego, nowoczesnego i lepiej zarządzanego. Okazało się jednak, że przyszłość nie należy do tych najbardziej naszpikowanych technologią. Tylko do tych, w których ludzie po prostu chcą żyć.

Dziś coraz rzadziej mówi się o samym smart city. Przynajmniej nie w sposób, w jaki robiono to jeszcze dekadę temu. To nie znaczy, że idea inteligentnego miasta zniknęła. Wręcz przeciwnie, ona dojrzała. Zmieniły się priorytety. Technologia przestała być celem samym w sobie. Stała się narzędziem. A mieszkańcy coraz częściej zaczęli zadawać bardzo proste pytania: czy w tym mieście żyje się dobrze? Czy miasto jest bezpieczne? Czy jest odporne na kryzysy? Czy daje poczucie komfortu i przewidywalności? Bo szybko okazało się, że miasto pełne technologii nie zawsze musi być miastem przyjaznym.

Przyszłość bezpieczeństwa będzie rozgrywać się przede wszystkim w miastach. Do 2050 roku będzie w nich mieszkało około 68% światowej populacji. Dziś jest to ok. 56%

Źródło: ONZ

Smart, czyli jakie?

W wielu miejscach na świecie pierwsza fala projektów smart city zaczęła budzić również krytykę. Zarzucano jej oderwanie od realnych potrzeb mieszkańców, nadmierną fascynację technologią i tworzenie rozwiązań, które dobrze wyglądały w materiałach promocyjnych, ale niekoniecznie poprawiały codzienne funkcjonowanie miasta. Inteligentne ławki z ładowarkami USB czy interaktywne kioski informacyjne stały się symbolem pewnej epoki – momentu, w którym miasta próbowały być smart, czasem zapominając, po co właściwie wdrażają technologię. Równolegle zmieniał się też sam świat.

Pandemia COVID-19 pokazała, jak ogromne znaczenie mają lokalność, dostępność usług i odporność infrastruktury miejskiej. Kryzysy energetyczne uświadomiły skalę zależności od stabilnych systemów zasilania. Zmiany klimatyczne zaczęły wymuszać nowe podejście do projektowania przestrzeni miejskich. Do tego doszły cyberzagrożenia, przeciążenie infrastruktury, problemy transportowe i rosnące poczucie niepewności.

W efekcie współczesne miasta coraz częściej odchodzą od wizji futurystycznej metropolii zarządzanej wyłącznie przez dane i algorytmy. Znacznie ważniejsze stają się dziś pojęcia takie jak urban resilience, human-centric city, 15-minute city czy wellbeing city. W centrum uwagi znalazł się człowiek – jego codzienne doświadczenia, bezpieczeństwo, zdrowie psychiczne, komfort życia i poczucie wpływu na przestrzeń wokół siebie.

To właśnie dlatego najlepsze współczesne miasta coraz rzadziej epatują technologią. Najbardziej zaawansowane rozwiązania są często niemal niewidoczne dla mieszkańców. Dobrze działający monitoring miejski nie zwraca na siebie uwagi, ale zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Inteligentne systemy zarządzania ruchem nie muszą wyglądać futurystycznie – mają po prostu ograniczać chaos i poprawiać płynność komunikacji. Nowoczesne osiedla mieszkaniowe coraz częściej projektowane są nie wokół technologicznych gadżetów ale wokół wygody codziennego życia, bezpieczeństwa i jakości wspólnych przestrzeni.

Zmieniło się również podejście do samego bezpieczeństwa. Jeszcze kilka lat temu systemy security były często traktowane jako osobna warstwa infrastruktury miasta, dodatek do urbanistyki i architektury. Dziś coraz częściej stają się integralnym elementem projektowania przestrzeni miejskiej. Monitoring miejski, zabezpieczenia antyterrorystyczne czy inteligentna analiza obrazu nie są już wyłącznie narzędziami reagowania na incydenty. Mają wspierać codzienne funkcjonowanie miasta, poprawiać jakość życia mieszkańców i budować odporność całych systemów miejskich.

Nowoczesne miasto nie jest więc dziś smart dlatego, że ma najwięcej sensorów. Jest inteligentne wtedy, gdy technologia działa w tle, dyskretnie wspierając mieszkańców, przewidując zagrożenia i pomagając miastu funkcjonować sprawnie nawet w czasach rosnącej niepewności.

Być może właśnie dlatego współczesne smart city coraz rzadziej przypomina futurystyczną wizję z dawnych prezentacji technologicznych. A coraz bardziej dobrze zaprojektowane miejsce do życia.

Inteligentne rozwiązania miejskie mogą:

  • skrócić czas dojazdów o 15–20%,
  • skrócić czas reakcji służb ratunkowych o 20–35%,
  • ograniczyć przestępczość nawet o 30–40%
    w wybranych obszarach,
  • zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych dzięki inteligentnemu zarządzaniu ruchem o 8–10%.

Źródło: McKinsey

Nowe miasto: zielone, lokalne i odporne

Jednym z najmocniejszych trendów ostatnich lat stała się idea miasta 15-minutowego – modelu urbanistycznego zakładającego, że najważniejsze potrzeby mieszkańca powinny być dostępne w krótkim czasie od miejsca zamieszkania. Praca, szkoła, transport publiczny, sklepy, usługi, zieleń czy przestrzenie społeczne mają znajdować się „blisko”, bez konieczności codziennego przemieszczania się przez całe miasto. To odpowiedź nie tylko na problemy ­komunikacyjne i środowiskowe, ale również na zmieniający się styl życia mieszkańców.

Pandemia przyspieszyła proces lokalizacji codzienności – wiele osób zaczęło spędzać więcej czasu w swojej najbliższej okolicy i zwracać uwagę na jakość przestrzeni, która wcześniej była jedynie „miejscem do spania”. W praktyce oznacza to zupełnie nowe podejście do projektowania miast i osiedli. Coraz większe znaczenie mają przestrzenie wspólne, lokalne usługi, tereny zielone, infrastruktura rowerowa, bezpieczeństwo pieszych i możliwość naturalnego budowania relacji społecznych.

Dobrze zaprojektowane miasto ma dziś nie tylko działać sprawnie, ale również zmniejszać poziom codziennego stresu mieszkańców. Nieprzypadkowo wiele współczesnych inwestycji mieszkaniowych zaczyna przypominać niewielkie, samowystarczalne mikro miasta. Deweloperzy projektują dziś nie tylko budynki, ale także całe doświadczenie życia: przestrzenie coworkingowe, strefy rekreacyjne, zielone dziedzińce, punkty usługowe czy systemy bezpieczeństwa zintegrowane z codziennym funkcjonowaniem mieszkańców.

Zielone miasta to już nie trend. To konieczność

Drugim wielkim kierunkiem zmian jest redefinicja relacji między miastem a środowiskiem naturalnym. Jeszcze kilka lat temu „zielone miasto” kojarzyło się głównie z ekologią i estetyką. Dziś coraz częściej mówi się o nim w kontekście bezpieczeństwa i odporności infrastruktury. Rosnąca temperatura, gwałtowne opady, problemy z retencją wody czy przeciążenie systemów energetycznych sprawiają, że miasta muszą projektować przestrzenie inaczej niż jeszcze dekadę temu. Zieleń przestaje być dodatkiem do architektury. Staje się elementem infrastruktury krytycznej miasta.

Przykładem mogą być tzw. miasta gąbki, rozwijane m.in. w Singapurze czy chińskich metropoliach, gdzie przestrzeń projektowana jest w taki sposób, by naturalnie zatrzymywać wodę i ograniczać skutki gwałtownych opadów. W Kopenhadze rozwój infrastruktury rowerowej i zielonych przestrzeni od lat stanowi element strategicznego planowania miasta, a nie wyłącznie polityki środowiskowej. Z kolei Paryż konsekwentnie ogranicza ruch samochodowy w centrum, odzyskując przestrzeń dla mieszkańców.

To samo podejście zaczyna być widoczne również w inwestycjach komercyjnych i mieszkaniowych. Zielone dachy, retencja wody, energooszczędność, lokalne źródła zasilania czy odporność budynków na zakłócenia energetyczne stają się coraz ważniejszym elementem projektowania nowoczesnych osiedli i obiektów użyteczności publicznej.

Od smart do resilient

Jednym z najważniejszych słów w dyskusji o współczesnych miastach staje się dziś resilience, czyli odporność. To pojęcie znacznie szersze niż klasyczne bezpieczeństwo. Oznacza zdolność miasta do funkcjonowania mimo kryzysów, przeciążeń i nieprzewidywalnych zdarzeń. Jeszcze kilka lat temu odporność kojarzono głównie z katastrofami naturalnymi. Dziś lista zagrożeń jest znacznie dłuższa: cyberataki, blackouty, przeciążenie infrastruktury, sabotaż, ataki terrorystyczne, dezinformacja, kryzysy energetyczne czy zakłócenia łańcuchów dostaw. To właśnie dlatego nowoczesne miasta coraz częściej projektowane są nie wokół maksymalnej efektywności, ale wokół zdolności adaptacji. Systemy miejskie mają nie tylko działać szybko i wygodnie, ale również utrzymywać ciągłość działania w sytuacjach kryzysowych.

Zmienia się także sposób myślenia o bezpieczeństwie w przestrzeni publicznej. Dobrze zaprojektowane miasto ma być jednocześnie otwarte i bezpieczne. Coraz większą rolę odgrywa więc projektowanie security by design, niewidzialnych zabezpieczeń wpisanych w architekturę miasta. Dotyczy to zarówno monitoringu miejskiego, zabezpieczeń antyterrorystycznych, jak i systemów kontroli dostępu czy ochrony infrastruktury transportowej. W praktyce oznacza to, że bezpieczeństwo coraz rzadziej jest „dokładane” do miasta na końcu procesu inwestycyjnego. Staje się jednym z fundamentów współczesnego projektowania urbanistycznego.

I właśnie w tym miejscu zaczyna się nowy rozdział dla rynku security. Bo inteligentne miasto przyszłości nie będzie miastem pełnym technologii widocznej na każdym kroku. Będzie miastem, które potrafi działać spokojnie, przewidywalnie i bezpiecznie.

Monitoring przestał być tylko „okiem miasta”

Monitoring miejski jeszcze do niedawna kojarzył się głównie z rejestracją obrazu i późniejszym odtwarzaniem nagrań po incydencie. Dziś jego rola wygląda zupełnie inaczej. Kamery stają się elementem systemów zarządzania przestrzenią miejską, ruchem i bezpieczeństwem operacyjnym całego miasta. Rozwój analityki obrazu i sztucznej inteligencji sprawił, że współczesne systemy monitoringu coraz częściej potrafią analizować sytuację w czasie rzeczywistym. Nie chodzi już wyłącznie o obserwację. Systemy mają wykrywać nietypowe zachowania, identyfikować zagrożenia, wspierać zarządzanie tłumem czy poprawiać bezpieczeństwo w przestrzeniach publicznych.

W wielu miastach monitoring wykorzystywany jest dziś do:

  • analizy natężenia ruchu,
  • wykrywania niebezpiecznych sytuacji drogowych,
  • ochrony transportu publicznego,
  • zarządzania bezpieczeństwem podczas wydarzeń masowych,
  • wykrywania pozostawionych przedmiotów,
  • ochrony infrastruktury krytycznej,
  • monitorowania stref o podwyższonym ryzyku.

Coraz większe znaczenie ma również bezpieczeństwo psychologiczne mieszkańców. Dobrze oświetlone i monitorowane przestrzenie publiczne wpływają na sposób korzystania z miasta – szczególnie wieczorem i w miejscach o dużym natężeniu ruchu. W wielu projektach urbanistycznych monitoring staje się więc elementem budowania poczucia komfortu, a nie wyłącznie narzędziem reagowania na zagrożenia.

Jednocześnie miasta coraz częściej próbują znaleźć równowagę między bezpieczeństwem a prywatnością mieszkańców. Dyskusja wokół wykorzystania AI w monitoringu czy analizy danych miejskich staje się jednym z najważniejszych tematów współczesnego smart city. Technologia ma zwiększać bezpieczeństwo, ale nie może prowadzić do poczucia kontroli. To właśnie dlatego najlepiej oceniane systemy security są dziś niemal niewidoczne dla mieszkańców. Mają działać skutecznie, ale dyskretnie wpisywać się w tkankę miasta.

Bezpieczna przestrzeń nie może wyglądać jak twierdza

Zmienia się również podejście do fizycznego zabezpieczania przestrzeni publicznych. Współczesne miasta coraz częściej muszą projektować przestrzenie odporne na zagrożenia związane z terroryzmem, agresją czy niekontrolowanym ruchem pojazdów. Jednocześnie mieszkańcy oczekują przestrzeni otwartych, estetycznych i przyjaznych. To jeden z największych paradoksów współczesnej urbanistyki: jak projektować bezpieczne miasta, które nie przypominają stref wysokiego ryzyka? W odpowiedzi na to wyzwanie rozwija się koncepcja security by design – bezpieczeństwa wpisanego w architekturę miasta. Bariery zabezpieczające, słupki antyterrorystyczne czy systemy kontroli ruchu coraz częściej projektowane są w taki sposób, by stawały się naturalnym elementem przestrzeni miejskiej.

W Londynie czy Nowym Jorku zabezpieczenia antyterrorystyczne coraz częściej przybierają formę elementów małej architektury: donic, ławek, zieleni czy dekoracyjnych słupków. Miasto ma pozostać otwarte i przyjazne, nawet jeśli pod powierzchnią funkcjonuje rozbudowany system ochrony. To podejście coraz wyraźniej widać również w nowoczesnych inwestycjach komercyjnych i mieszkaniowych. Deweloperzy nie chcą już budować zamkniętych twierdz odcinających mieszkańców od otoczenia.

Znacznie większe znaczenie mają dziś:

  • inteligentna kontrola dostępu,
  • dyskretne systemy bezpieczeństwa,
  • ochrona stref wspólnych,
  • bezpieczeństwo parkingów i garaży,
  • integracja security z architekturą budynku.

Mieszkańcy oczekują bezpieczeństwa, ale jednocześnie nie chcą żyć w przestrzeni przypominającej obiekt wojskowy.

Infrastruktura miejska stała się nowym celem

Współczesne miasta są dziś znacznie bardziej zależne od technologii niż jeszcze dekadę temu. Systemy energetyczne, transport publiczny, wodociągi, centra danych, inteligentne budynki czy infrastruktura komunikacyjna tworzą jeden połączony organizm. Problem polega na tym, że im bardziej połączone staje się miasto, tym bardziej rośnie jego podatność na zakłócenia. Dlatego bezpieczeństwo infrastruktury miejskiej coraz częściej staje się jednym z najważniejszych tematów dla samorządów i operatorów obiektów użyteczności publicznej.

Rosnące zagrożenia cybernetyczne, możliwość sabotażu infrastruktury, black-
outy czy przeciążenia systemów sprawiają, że miasta muszą myśleć o security znacznie szerzej niż tylko w kontekście ochrony fizycznej.

Nowoczesne systemy bezpieczeństwa coraz częściej łączą:

Granica między security a zarządzaniem operacyjnym miasta zaczyna się zacierać. To szczególnie widoczne w obiektach infrastruktury krytycznej i użyteczności publicznej – szpitalach, centrach transportowych, urzędach, obiektach sportowych czy dużych kompleksach mieszkaniowych. Tam bezpieczeństwo coraz częściej oznacza zdolność do utrzymania ciągłości działania nawet w sytuacjach kryzysowych.

Security stało się elementem doświadczenia mieszkańca

Jeszcze niedawno rozwiązania security w budynkach mieszkalnych były traktowane głównie jako infrastruktura techniczna – domofon, kamera przy wejściu, szlaban na parkingu. Dziś bezpieczeństwo coraz częściej staje się integralnym elementem całego doświadczenia mieszkańca. Nowoczesne inwestycje projektowane są wokół komfortu codziennego funkcjonowania. Mieszkańcy oczekują, że przestrzeń będzie nie tylko estetyczna, ale również bezpieczna. Chcą mieć kontrolę nad dostępem do budynku, poczucie prywatności w częściach wspólnych i możliwość swobodnego korzystania z infrastruktury osiedla. W efekcie security zaczyna działać w tle codziennego życia – dyskretnie, ale stale.

Osiedla muszą być bezpieczne, ale nie zamknięte

Zmienia się również filozofia samego projektowania przestrzeni mieszkaniowych. Jeszcze przez wiele lat symbolem bezpieczeństwa były osiedla zamknięte – odcięte od miasta płotami, bramami i systemami kontroli dostępu. Dziś coraz więcej urbanistów i deweloperów odchodzi od tego modelu. Nowoczesne inwestycje mają być otwarte, zielone i społecznie aktywne, ale jednocześnie zapewniać mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa. To ogromne wyzwanie projektowe. Przestrzeń musi zachęcać do życia społecznego i korzystania z części wspólnych, a jednocześnie ograniczać ryzyko incydentów, wandalizmu czy niekontrolowanego dostępu.

Coraz większą rolę odgrywa więc projektowanie „bezpieczeństwa miękkiego” opartego nie tylko na systemach ochrony, ale również na samej architekturze przestrzeni.

Znaczenie mają:

  • dobre oświetlenie,
  • widoczność ciągów komunikacyjnych,
  • odpowiednie rozmieszczenie kamer,
  • naturalna kontrola społeczna przestrzeni,
  • czytelny podział stref publicznych i prywatnych,
  • projektowanie przestrzeni ograniczających anonimowość.

To podejście bardzo dobrze wpisuje się w globalny trend human-centric design, w którym bezpieczeństwo ma być naturalnym elementem jakości życia mieszkańców, a nie wyłącznie systemem kontroli.

Nowoczesne inwestycje mieszkaniowe i komercyjne są dziś znacznie bardziej zaawansowane technologicznie niż jeszcze dekadę temu. Inteligentne budynki zarządzają energią, wentylacją, dostępem, monitoringiem, parkingami i komunikacją wewnętrzną. Problem polega na tym, że wraz z cyfryzacją rośnie również skala potencjalnych zagrożeń.

Deweloperzy coraz częściej muszą myśleć nie tylko o ochronie fizycznej budynku, ale również o:

  • cyberbezpieczeństwie systemów budynkowych,
  • odporności infrastruktury energetycznej,
  • bezpieczeństwie danych mieszkańców,
  • ciągłości działania systemów automatyki,
  • ochronie przed sabotażem i zakłóceniami operacyjnymi.

To szczególnie istotne w dużych inwestycjach mixed-use, które zaczynają funkcjonować jak małe organizmy miejskie. Awaria systemów bezpieczeństwa, zasilania czy kontroli dostępu może wpływać na codzienne funkcjonowanie tysięcy ludzi. W efekcie rynek nieruchomości coraz mocniej zbliża się dziś do rynku infrastruktury krytycznej.

Deweloperzy coraz częściej konkurują bezpieczeństwem

Zmienia się również sam język rynku nieruchomości. Jeszcze kilka lat temu inwestycje mieszkaniowe sprzedawano głównie lokalizacją, metrażem i standardem wykończenia. Dziś coraz większą rolę odgrywa jakość życia, a jej fundamentem bardzo często staje się właśnie bezpieczeństwo.

Mieszkańcy zwracają uwagę nie tylko na estetykę inwestycji, ale również na:

  • poziom prywatności,
  • bezpieczeństwo dzieci,
  • ochronę części wspólnych,
  • komfort poruszania się po osiedlu,
  • bezpieczeństwo dostaw i przesyłek,
  • dostępność terenów zielonych,
  • jakość przestrzeni publicznych.

Obiekty użyteczności publicznej muszą być dziś odporne

Nowoczesne miasta działają dzięki miejscom, których większość mieszkańców na co dzień nawet nie zauważa. Szpitale, dworce, urzędy, szkoły, centra transportowe, stadiony, tunele, obiekty administracji czy infrastruktura komunalna tworzą system naczyń połączonych, od których zależy codzienne funkcjonowanie miasta. Przez lata bezpieczeństwo tych obiektów kojarzyło się głównie z ochroną fizyczną: kontrolą wejść, monitoringiem czy obecnością służb ochrony. Dziś to zdecydowanie za mało.

Współczesne obiekty użyteczności publicznej stają się coraz bardziej zależne od technologii, automatyki i ciągłości działania systemów cyfrowych. Jednocześnie rośnie liczba zagrożeń, które mogą wpływać na ich funkcjonowanie – od cyberataków i przeciążeń infrastruktury po sabotaż, blackouty czy sytuacje kryzysowe związane z bezpieczeństwem publicznym.

W efekcie miasta coraz częściej zaczynają myśleć o takich obiektach nie tylko w kategorii „budynków”, ale elementów infrastruktury odpornościowej całego miasta.

Bezpieczeństwo to dziś ciągłość działania

do niedawna większość systemów security projektowano głównie wokół reagowania na incydenty. Współczesne podejście wygląda inaczej. Kluczowym pojęciem staje się dziś operational resilience, czyli zdolność obiektu do utrzymania działania nawet w sytuacji zakłóceń. To ogromna zmiana filozofii. Szpital nie może przestać działać podczas awarii zasilania. Dworzec musi funkcjonować mimo przeciążenia systemów. Centrum zarządzania ruchem nie może utracić dostępu do danych. Budynek administracji publicznej musi zachować możliwość komunikacji nawet podczas cyberincydentu.

Nowoczesne security coraz częściej oznacza więc:

  • redundancję systemów,
  • odporność infrastruktury IT,
  • bezpieczeństwo energetyczne,
  • procedury kryzysowe,
  • integrację różnych systemów zarządzania,
  • szybkie wykrywanie anomalii,
  • zdolność do działania w warunkach kryzysowych.

To szczególnie ważne w świecie, w którym granica między zagrożeniami fizycznymi i cyfrowymi praktycznie przestaje istnieć.

Współczesny obiekt użyteczności publicznej jest dziś połączonym organizmem technologicznym. Systemy monitoringu wizyjnego, kontroli dostępu, alarmowe, wentylacji, energetyki, transportu i komunikacji funkcjonują coraz częściej w jednej wspólnej infrastrukturze. Problem polega na tym, że ta integracja tworzy również nowe ryzyka. Cyberatak na system automatyki budynkowej może dziś wpływać na działanie kontroli dostępu. Awaria sieci może ograniczyć możliwości monitoringu. Zakłócenie systemów komunikacyjnych może sparaliżować zarządzanie kryzysowe obiektu. Dlatego współczesne miasta coraz częściej odchodzą od podziału na security fizyczne i cybersecurity. Oba obszary zaczynają funkcjonować jako wspólny system bezpieczeństwa operacyjnego.

W praktyce oznacza to rosnące znaczenie:

  • integracji systemów bezpieczeństwa,
  • centralnych platform zarządzania,
  • analizy danych w czasie rzeczywistym,
  • monitorowania infrastruktury technicznej,
  • inteligentnej automatyki reagowania,
  • systemów komunikacji kryzysowej.

Coraz częściej nie chodzi już wyłącznie o ochronę obiektu, ale o zdolność przewidywania zagrożeń i ograniczania skutków incydentów zanim wpłyną na funkcjonowanie miasta.

Dworce, szpitale i stadiony stają się „żywymi organizmami”

Najbardziej widoczne jest to w dużych obiektach publicznych o wysokim poziomie złożoności operacyjnej. Nowoczesny dworzec kolejowy czy stadion funkcjonuje dziś jak małe miasto – z własnym ruchem, logistyką, komunikacją, energetyką i bezpieczeństwem. Zmiana podejścia do bezpieczeństwa obiektów użyteczności publicznej jest również efektem szerszych zmian geopolitycznych i społecznych. Pandemia, wojna w Europie, rosnąca liczba cyberataków, kryzysy energetyczne i coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe sprawiły, że miasta zaczęły myśleć o bezpieczeństwie w sposób znacznie bardziej strategiczny.

Jeszcze kilka lat temu wiele zagrożeń traktowano jako mało prawdopodobne scenariusze kryzysowe. Dziś stają się częścią codziennego planowania operacyjnego. Samorządy, operatorzy infrastruktury i zarządcy obiektów publicznych coraz częściej muszą odpowiadać na pytania:

  • jak utrzymać działanie miasta podczas blackoutów,
  • jak chronić systemy transportowe,
  • jak zabezpieczać dane mieszkańców,
  • jak reagować na przeciążenia infrastruktury,
  • jak zarządzać bezpieczeństwem podczas masowych ewakuacji,
  • jak ograniczać skutki cyberataków,
  • jak komunikować się z mieszkańcami podczas kryzysu.

Nowoczesne miasto nie musi już udowadniać swojej innowacyjności. To właśnie dlatego współczesne smart city coraz bardziej oddala się od swojej pierwotnej definicji. Inteligentne miasto nie jest dziś zbiorem technologicznych rozwiązań. Jest sposobem myślenia o przestrzeni, mieszkańcach i odporności miasta na zmieniający się świat.

Oczekiwania wobec przestrzeni miejskiej są znacznie bardziej pragmatyczne niż jeszcze dekadę temu. Ludzie chcą mieszkać w miejscach wygodnych, bezpiecznych, spokojnych i dobrze zorganizowanych. Coraz większe znaczenie mają lokalność, dostępność usług, jakość przestrzeni wspólnych, zieleń i poczucie codziennego komfortu. I być może najciekawsze jest dziś właśnie to, że najbardziej nowoczesne miasta wcale nie próbują wyglądać nowocześnie. Zamiast tego starają się tworzyć przestrzenie, w których mieszkańcy po prostu czują, że miasto działa dla nich. Spokojnie, bezpiecznie i ­­przewidywalnie.

Redakcja „a&s Polska”

Ilustracje: Marta Kołodziejak / A&S AI Studio

Zostaw komentarz

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.